środa, 23 lipca 2014

Dwa etaty



Od 4.oo do 16.oo Indianka pracowala na gospodarstwie.
Od 16.oo do 20.oo nad papierami.
Starala sie nie zameczac, ale terminy przekroczone lub zaraz beda wiec jednak trzeba te papiery na biezaco przerabiac.
Zrobila przeglad pilnej korespondencji urzedowej. Przygotowala poczte do wyslania. Nie ma na znaczki polecone. Jak wyslac?

Umyla jedno okno. Na wiecej nie miala czasu i ochoty. Zrobila serek. Posadzila sadzonki kwiatow. Caly dzien pilnowala drobiu by go cos nie zzarlo. Jakos go malo.
Trzeba policzyc. Kurki ladnie niosa jaja. Jutro nalesniki a dzis platki owsiane na mleku kozim.

Indianka

Rancho o swicie



Spokoj otaczajacej Indianke natury jest ukojeniem po atakach wsiowych i internetowych burkow.
Jak milo z ich strony ze sa daleko. ;)

Cudowna natura wokol indianki roztacza swe majestatyczne piekno w blaskach wschodzacego Slonca.
Indianka uwielbia piekno, spokoj i potege natury. Czerpie z niej niezlomna sile i energie do zmagania sie z trudami zycia i upierdliwoscia oraz chorobliwa zawiscia ludzka ludzi o malych sercach i ograniczonych umyslach. Ograniczony narodek o horyzontach ciasnych jak kiszka nie rozumie tej silnej wiezi Indianki z natura. Nie rozumie jej sily moralnej i mentalnej ktora Indianka czerpie wprost ze Slonca, wiatru, przestrzeni, bajecznych chmur i zielonej gestwy jej lak i zagajnikow.

Indianka jak zawsze obudzila sie o swicie. Wsluchala sie w swoj organizm. Jest przemeczony i potrzebuje odpoczynku. Indianka musi zostac na rancho i doladowac sie pozytywna energia natury. Odpoczac od meczliwych ludzi. Podreperowac zaklocona kontaktami z nimi swa swietlista aure.

Sa tez ludzie o czystych sercach i intencjach. O nich Indianka mysli cieplo. Sa daleko, ale sa. Milo o nich wiedziec.

Dzis Indianka chce pobyc sama. Zaglebic sie w siebie, w swoje filozoficzne, duchowe wnetrze i pomarzyc.
Czuje sie czescia natury. Rozplywa sie w niej. Jakie to boskie uczucie...

Indianka

wtorek, 22 lipca 2014

Skaczace zwierzatka



Indianka byla zmuszona zmierzyc sie z kolejnym pomowieniem jakich wiele wypluwa z siebie zawistny narodek.
Gdy chciala nadac paczke z punktu pocztowego w Sokolkach odmowiono przyjecia paczki.

Na pytanie dlaczego - uslyszala niestworzone brednie, jakoby jej paczka byla brudna, zarobaczona i cuchnela. Indianka nie dowierzala swoim uszom. Paczka sama sie bronila swoim schludnym wygladem. Sklepikarki jednak odwracaly od niej wzrok i uparcie twierdzily ze paczka jest be.

Byla to ewidentna zemsta za powiadomienie policji o ekscesach majacych miejsce w bibliotece i sklepie.

Indianka nie dala za wygrana. Zadzwonila na poczte. Na policje.
Przeprowadzila dluga rozmowe z zalozycielka sklepu i jednoczesnie matka obecnego wlasciciela.

W koncu udalo jej sie doprowadzic do nadania paczki.
Zmarnowano godzine jej cennego czasu nim do tego doszlo.

Wieczorem zadzwonila na poczte by sprawdzic czy poczta ma zastrzezenia do paczki Indianki. Poczta nie miala zadnych zastrzezen. Paczka byla nienaganna i poszla blyskawicznie do nadawcy.


Indianka

Wyprawy za dostepem do netu


Chociaz ostatnie wyprawy Indianki za netem nosza znamiona krajoznawcze i towarzyskie z uwagi na odleglosci  jakie musi pokonywac pieszo sa jednak meczace i odciagaja ja od jej zwierzat i gospodarstwa.
Jest nimi dosyc zmeczona. Musi wreszcie popracowac na swojej ziemi. Nadrobic zaleglosci.



Indianka

Indianka w bibliotecznym raju


Wreszcie Indianka trafila do miejsc godnych swojej zacnej kulturalnej osoby. Bardzo fajna biblioteka w Olecku oraz blogi raj biblioteczny w Stoznem.

Przesympatyczna atmosfera zarowno w Olecku jak i w Stoznem. Szkoda ze te biblioteki znajduja sie tak daleko od jej miejsca zamieszkania, gdyz z przyjemnoscia by korzystala z tych miejsc czesciej. Najmilej z uwagi na ciekawe wnetrze biblioteki
i ciepla Gospodynie tego miejsca jest w Stoznem, choc bibliotece w Olecku tez niczego nie brakuje. Tam takze dziala przemila Pani bibliotekarka. Indianka dobrze czuje sie w obu tych bezpiecznych, kulturalnych miejscach.

Uwielbia oryginalna architekture biblioteki Stoznego.
Pieknie zagospodarowane poddasze. Drewniane belki, skosny strop poddasza, duzo jasnych okien, piejacy za oknem kogut tworza niepowtarzalny klimat...

Ze tez nie ma takiej milej atmosfery w bibliotece w Sokolkach.
Bywa tylko wtedy tu milo, gdy jest inna pani na zastepstwie za zlosliwa pania Krystyne... :P

Jezeli chodzi o Indianke, to pani Krystyna moze isc na dwa miesiace urlopu i juz tutaj nie wracac :D





Indianka

poniedziałek, 21 lipca 2014

Zabi skok



Indianka zabim skokiem udala sie do Olecka i rownie zabim skokiem powrocila na swa farme. Mimo to jutro bedzie regenerowac sily, choc zalegle sprawy czekaja na zalatwienie.
Takie podroze stopem sa jednak meczace choc ciekawe.
Do Olecka pojechala z oczytanym i lekko filozoficznym podlesniczym. Z Olecka wrocila z mloda, sympatyczna para.

Indianka w lozku i odpoczywa. Zasypia.

Indianka

piątek, 18 lipca 2014

Pracowity piatek


Indianka caly dzien na nogach. Od switu po noc. Robi weki. Zapasy na caly miesiac. Nareszcie udaje jej sie zrealizowac program samowystarczalnosc zywieniowa. Przynajmniej na ten moment. Pierwszy duzy krok ku samowystarczalnosci w warunkach survivalu. Sama sobie sie dziwi, ze daje rade z taka masa ciezkiej i roznorodnej roboty.

Kury znow niosa jaja. Kozy daja coraz wiecej mleka. Twarozek zrobiony. Pora na koktail mleczny i budyn. Jutro rano nalesniki.

Gaski prowadza do wodopoju. Nauczyla je pic z cieku wodnego.
Teraz juz chodza same sie napic.

Po ostatnich lisich atakach na razie spokoj.

Indianka

Nie chca darmowej pracy



Indianka rozmawiala wczoraj z dyrektorem GCK Kowale Oleckie.
Potwierdzil, ze teraz Krycha ma 2 tygodnie urlopu, a po urlopie bedzie liczyc ksiazki przez miesiac. Swietlica bedzie poltora miesiaca nieczynna.

Indianka zaproponowala ze bedzie otwierala kawiarenke internetowa codziennie wieczorem na 4 godziny by dzieci i dorosli mogli skorzystac z internetu. Miala to byc jej praca za darmo na rzecz lokalnej spolecznosci. Nie zgodzil sie.

Potrzeby mieszkancow i ich prawo do nieograniczonego dostepu do swietlicy wiejskiej i zgromadzonego tam wyposazenia nie sa szanowane. W tej gminie czlowiek sie nie liczy.

Indianka

wtorek, 15 lipca 2014

Odwiedziny


Zamiast spodziewanej upiornej delegacji z Wegorzewa przyjechala sympatyczna para z Warszawy. Ufff jaka ulga...
Bardzo mili ludzie. Gaskom tez sie spodobali. Obdarowaly ich swoja uwaga i szpinakiem na bogato ;)))
Szerokiej drogi nad morze! :)

Indianka

Indianka sie boi

Ma byc wywieziona na przymusowe badanie psychiatryczne do wegorzewa na zarzadzenie sedzi z gizycka.
Nie chce jechac. To upokarzajace i wbrew jej woli.
Boi sie ze jej zrobia krzywde. :(((
W TYM KRAJU NIE RESPEKTUJE SIE PRAW CZLOWIEKA.

Indianka

niedziela, 13 lipca 2014

Wiejska Swietlica nieczynna

Od jutra Wiejska Swietlica w Sokolkach a w tym publiczny punkt dostepu do internetu oraz biblioteka i swietlica nieczynne przez poltora miesiaca.

Ja pytam komu i czemu to miejsce sluzy?

Laurosa u Indianki



Nareszcie fajni ludzie odwiedzili Indianke. Laurosa i Dariusz.
Przyjechali irlandzkim samochodem. Bylo sporo wspolnych tematow gdyz znaja sie z tego samego forum ktore charakteryzuje sie banowaniem najciekawszych i najfajniejszych indywidualnosci przez co staje sie mentalnie ubogie.

Milo spedzili razem czas. Indianka ma nadzieje ze jeszcze kiedys wpadna.

Donosy bibliotekary

Poniewaz juz 3 lipca 2014 bibliotekara Krycha oraz sklepikara Emilia straszyly Indianke donosami majacymi na celu nekanie Indianki zbednymi kontrolami - Indianka zawiesza sprzedaz nabialu.

Indianka na pewno juz zadnego ciasta od Krychy nie kupi, skoro ona taka podla. Tym bardziej ze to ciasto ktore sprzedala Indiance bylo niedorobione i niechlujnie zrobione. W ciescie bibliotekary byly lupiny orzechow. Malo sobie zebow nie polamalismy. Samo ciacho to byl gniot bylejaki a nie smaczny tort urodzinowy. Wyrzucone w bloto 20 zl. Lepiej bylo samej upiec. Indianka lepsze ciasta piecze. 

piątek, 11 lipca 2014

Sukcesy prawne Indianki

Te tygodnie zmudnej pracy nad papierami sadowymi i komorniczymi przyniosly Indiance pierwsze sukcesy prawne.

To cud, ze w takiej gehennie jaka urzadzila Indiance zawistna bibliotekara udalo sie jej tego dokonac. W takim stresie i nerwach spowodowanych napuszczanymi na Indianke wiesniakami i blokowaniem dostepu do komputera i netu...

Dzisiaj tez byly wrzaskliwe delegacje w bibliotece. Ci ludzie sa tacy pelni nienawisci i agresji ze szok. Ciekawe co im powiedziala aby ich tak podkrecic.

Tymczasem Indianka zatrzymala lawine komornicza. Sad w Lublinie przychylil sie do wniosku Indianki o przywrocenie terminu na wniesienie sprzeciwu.

Komornik z Warszawy umorzyl postepowanie egzekucyjne na wniosek wierzyciela.

Bedzie dogrywka w Olecku. Uff... chwilowa ulga w walce o przetrwanie.

Jutro dojada kolejne kodeksiki. To juz bedzie komplecik. Niemal komplecik. Wreszcie Indianka wezmie sie za wszystkie swoje sprawy jak nalezy... :)

Chamstwo i agresja w sklepie

Przed 8.oo wieczorem jak zwykle Indianka wyszla z kafejki i poszla na zakupy. Przerwal je lokalny wiesniak strasznie wulgarnie wyzywajacy ja i grozacy ze "jej leb roztrzaska". 

Sklepikara Ewelina nie zareagowala. Jakby jej to pasowalo. Moze to ona go podpuscila? Tego dnia i wczoraj wygadywala glupoty na Indianke do policjantow.

Przyjechal patrol. Tym razem inni policjanci. Spisali typka i notatke. Pouczyli Indianke o przyslugujacych jej prawach. Odjechali.

Indianka  ruszyla do domu. Po drodze spotkala sasiadki. Podwiozly ja do Czukt.

Cyrk w bibliotece

Krycha wyłazi ze skóry, aby Indiankę z biblioteki wygryźć raz na zawsze.
Kabel nadal wyciągnięty z drukarki. 
Tym razem urządziła coś na kształt sądu ławkowego.
Wezwała policjantów (zapewne dobrych kolegów jej syna policjanta)..
Przez godzinę łgała im podpierając się fałszywymi zeznaniami niby świadków tj. sklepikarek z którymi jest mocno zakumplowana i współpracuje.
Indianki na ten zaoczny sąd nie poproszono. 
Gdy bibliotekara wypluła z siebie co miała wypluć, dokładnie opluwszy Indiankę,
wtedy policjant raczył Indiankę poprosić na rozmowę, ale rozmowy nie było, bo wmawiał Indiance pomówienia szerzone przez Krychę.
Nie dał Indiance dojść do słowa. Czy to taka lokalna mafia i samosąd?
Włos się jeży na głowie Indianki. Co za okropni ludzie. Szok. 

Korespondencja prawna

XGeneralnie redagowanie pism prawniczych czy innych formalnych wymaga stosowania czesto dlugich i skomplikowanych symboli takich jak sygnatury akt, poza tym musi byc moj adres i odbiorcy, a kopie pism sle sie gdzie potrzeba. Przy pisaniu pism na komputerze kopiuje pelny adres sadu z jego strony internetowej, wiec nie trace czasu na przepisywanie. Sygnature kopiuje z innych pism dzieki temu oszczedzam czas i nie zachodzi ryzyko ze sie pomyle. Takze kopiuje wczesniej napisany moj adres.

Podczas redagowania pisma niekiedy trzeba cofnac sie i cos poprawic, dopisac lub wykasowac. Niekiedy trzeba wkleic odnosny przepis skopiowany ze strony z artykulami prawnymi. Zatem komputerowe redagowanie pism jest wydajne, szybkie, wygodne. Zamiast recznie napisac jedno pismo - pisze 3 maszynowo.

Poza tym mamy 21 wiek podobno, a publiczny punkt dostepu do internetu zostal stworzony dla mieszkancow naszej gminy aby nam ulatwic zycie, w celu zniwelowania roznic technologicznych i postepowych pomiedzy wsia a miastem.
Tutaj nie ma innego miejsca gdzie moge sobie isc i napisac, wydrukowac. Tylko ta swietlica wiejska. A w niej zagniezdzil sie zlosliwy troll co blokuje dostep do sprzetu. Tak nie moze byc.
Mieszkancy gminy utrzymuja te pania. Kosztuje ona nas jakies 2000 zl miesiecznie - sama pensja, do tego prad ktory ta pani ciagnie. Nie moze byc tak, ze robi nam laske ze przychodzi do pracy i otwiera biblioteke lub swietlice. 

Tymczasem co rusz wiesza kartke ze nieczynne. To za co my jej placimy? Przeciez ona bierze pelna pensje czy jest otwarta swietlica czy nieczynna. Tak nie moze byc. Skoro miejscem jej pracy jest Swietlica Wiejska w Sokolkach, to powinna tu byc codziennie 8 godzin dziennie i obslugiwac uzytkownikow bez laski i fochow. Wszak ma placone za 40 godzin tygodniowo i tyle  powinna pracowac bez kombinowania.

Tymczasem co pare dni kartka wisi, ze ona na jakims rzekomo szkoleniu lub zastepstwie. Ktos to sprawdza czy ona faktycznie na zastepstwie a nie na grzybach lub rybach?

Przede wszystkim jej miejsce pracy jest w Sokolkach i tu musi byc. Stozne niech sobie znajdzie inne zastepstwo. 

Ona musi byc tutaj codziennie w pracy bez laski ze otwiera Wiejska Swietlice i bez laski  udostepniac sprzet,  internet, ksiazki.

czwartek, 10 lipca 2014

Krycha wyrwala kabel

Indianka dzis pilnie pracowala nad dokumentacja komornicza i sadowa. Tym razem wzmocniona o swoje nowe kodeksiki. Pracowala jak zwykle na komputerku pozbawionym internetu bo te z internetem byly zajete, poza tym maja obce Indiance oprogramowanie Apple i stad pisanie na nich jest uciazliwe.
Maja tez takie minimalistyczne klawiatury ktore zle reaguja na blyskawiczny styl pisania Indianki. Generalnie zle sie na nich pracuje i niewydajnie. Indianka woli pisac na normalnej klawiaturze. Poza tym z tego starego zloma pozbawionego internetu nikt jej nie wygania. Nikt go nie chce uzywac.

Obok na duzej sali byla stypa na 60 osob. Brzeczaly naczynia. Zabrzmialy modly.

Indianka pochlonieta swoimi sprawami nie zajrzala nawet tam. Chlopcy co grali na komputerach obok tez sie stypa nie interesowali.

Stypa szybko sie skonczyla i salka z komputerami tam stojacymi sie zwolnila. Pierwszy pojawil sie tam Eryk.

Pozwolila? - zapytala zaskoczona Indianka.
Tak.

Indianka zapytala bibliotekarke czy moze sie do salki przeniesc i o dziwo byla zgoda.

Trzeci komputer tez zostal zajety przez drugiego chlopca.
Radosc byla wielka, gdyz komputery w tej salce sa duzo latwiejsze i wygodniejsze w obsludze.

Chlopcy zaangazowali sie w gre, Indianka w papiery, a na kolczastych komputerach w bibliotece usiadly blondyneczki grajace w farmerame.

Przyjechal dzielnicowy pod Swietlice. Wokol niego zebraly sie Krycha, Emilka i Ewelina ze sklepu. Nawijaly mu makaron na uszy. Posluchal je i odjechal.

Gdy Indianka miala chec wydrukowac napisane pisma - Eryk uprzejmie udostepnil swoj komputer do ktorego jedynego jest podpieta drukarka. Indianka przesiadla sie. Wlozyla do pustego zasobnika swoj papier i wcisnela klawisz uruchamiajacy drukarke. I nic. Zbadala drukarke z kazdej strony i zauwazyla ze kabel zasilajacy wyrwany i wyniesiony.

Pani Krystyno! Da pani kabel. Mam tylko kilka stron do komornika do wydrukowania.

Co, nie ma kabla? To pani ostatnio drukowala.

Nie ja drukowalam ostatnia i nie ja wyjelam kabel. Pani go ma.

Ja nie mam kabla! To pewnie chlopcy wyjeli. Chlopcy, gdzie jest kabel? - pani Krystyna rznela glupa.

To nie chlopcy tylko pani zabrala kabel. Niech pani da.

Nie dam! Szef zabronil!

Kiedy zabronil i dlaczego?

Zawsze zabrania.

No, ale inne osoby drukuja to i ja moge kilka kartek. Mam nawet swoj papier.

Nie ma kabla!

To ja wezme kabel z kopiarki. - To mowiac Indianka siegnela po kabel od kopiarki. Wygladal na pasujacy do drukarki.

Krycha tygrysim skokiem i prawie z piesciami rzucila sie w strone Imdianki i wyrwala jej kabel.

Warknela na Indianke. Dziewczynki patrzyly przerazone.

Indianka zrezygnowala z drukowania i poszla na swoje stanowisko napisac kolejne pismo.

Indianka przypomniala sobie jak dziesiatki ludzi korzystalo u niej za darmo z internetu. A ona teraz potrzebuje normalnie skorzystac ze sprzetu kupionego za unijne pieniadze do publicznego uzytku, a wredna bibliotekara jej to uniemozliwia. Co ona od Indianki chce?
Uczepila sie jak rzep psiego ogona.
Indianke meczy ten zlosliwy biblioteczny troll.

środa, 9 lipca 2014

Kodeksy

Wreszcie dotarly choc nie wszystkie. Swiezutkie. Nowiutkie. Pachnace drukiem. Podreczne. Co prawda bez komentarzy i casusow, ale sa. Mozna zaczac korzystac. Zawsze troche latwiej bedzie ogarnac te skomplikowana korespondencje urzedowa i sadowa.

Pracowite godziny w bibliotece

Dzis 6 godzin Indianka pracowicie spedzila nad dokumentacja komornicza i sadowa. Kilka pism procesowych stworzyla. Niestety wredna bibliotekarka nie pozwolila ich wydrukowac wiedzac doskonale, ze to wazne i pilne pisma. Sama drukuje rozne bzdety a Indiance waznych pism nie pozwala wydrukowac. Indianka ponosi wielkie straty z tego powodu, ze pisma jeszcze nie nadane poczta, gdyz komornik nie reaguje na emaile i pewnie niebawem zaatakuje Indianke. Indianka tej podlej kobiecie nigdy tego nie wybaczy. 

wtorek, 8 lipca 2014

Indianka ugryzla bulke

Indianka po 4 dniach nieczynnej Wiejskiej Swietlicy w Sokolkach wreszcie dorwala sie do komputera. W piatek, sobote, niedziele i poniedzialek dostepu do komputerow i internetu nie bylo.

Dopiero dzis - we wtorek. Pracowala pilnie nad stosem papierow komorniczych. Bylo pusto. Dopiero po paru godzinach przyszly 3 sliczne blond dziewuszki pograc na komputerach. Siedzialy na jednym, gdyz pani Krysia zamknela 3 wolne komputery na klucz i nikogo tam nie wpuszczala.

Indianka myslala ze komputery sa dla mieszkancow gminy a nie dla bezczynnego stania za zamknietymi drzwiami. Trzeba napisac wniosek do przelozonego pani Krysi, aby udostepnil mieszkancom gminy wszystkie komputery. Wszak sa do uzytku ludzi i powinny byc codziennie dostepne bez ograniczen.

Tym razem jak nigdy wczesniej
Indianka pracowala az 7 godzin w pelnym skupieniu. Byla juz znu
zona i zmeczona gdy siegnela po bulke i odgryzla kes.

Znienacka wyskoczyla pani Krysia i zrobila Indiance zdjecie z bliska. Miala zlosliwy wyraz twarzy gdy to zdjecie robila. Indianke zatkalo.

"Co pani robi? Ja sobie nie zycze aby pani robila mi zdjecia."
"Mam juz trzy pani zdjecia!" - zakrzyknela pani Krysia.
"Prosze skasowac. Ja sobie nie zycze. To jest nekanie."
"Mam zdjecia jak pani JE!" - krzyknela pani Krysia.
"To normalne ze jem. Pani tez je." rzekla Indianka ze spokojem.
"ALE PANI JE PRZY KOMPUTERZE!"
"I co z tego?"
"Mam dowod do sadu ze pani je przy komputerze!"
"I co, wsadzi mnie pani do kryminalu za ugryzienie mojej wlasnej bulki? Pani chyba jest psychiczna. Niech pani sie ode mnie odczepi." - odrzekla poirytowana Indianka.

Odwrocila sie plecami do uciazliwej bibliotekarki i kontynuuowala swoje odwolania, ale nie mogla sie juz skupic wytracona z rownowagi glupim i bezczelnym zachowaniem bibliotekarki.