piątek, 24 października 2014

W zawieszeniu

Indianka zawiesila sie w oczekiwaniu na gigantyczny wysilek psycho-fizyczny, ktory bedzie jej udzialem niebawem.

Byla dzis moment w sklepie wiejskim. Wszyscy obecni byli w znakomitych humorach... Kupila sobie cos do jedzenia.

Potem weszla do swietlicy wiejskiej. Jednak zadnego dzielnego pisma nie stworzyla, bo byla zbyt znurzona dlugim dniem pracy na gospodarstwie. Zgrala tylko zdjecia, posluchala Maanaamu, sprawdzila korespondencje.

Gdy wracala mrozilo znacznie. Pora ubierac sie cieplej.

W domu zjadla kolacje przy swiecach. :-)
Kupila dzis rano od pana listonosza kilka latarenek ze swiecami.
Wyprobowala je podczas przyrzadzania i jedzenia kolacji.

czwartek, 23 października 2014

Wydzierzawie gospodarstwo

Wydzierzawie gospodarstwo na przepieknych Mazurach Garbatych. Dom, dwie stajnie, ok. 11 hektarow ogrodzonych pastuchem pastwisk.

Indianka

Boleslaw wyjezdza z hukiem motoru


Widac sobie to ukartowal, bo jego kolega w 5 minut by z Gdanska nie dal rady przyjechac na Mazury na motorze.
Boleslaw bodajze wczoraj poszedl do wsi skserowac sobie papier. Troche go nie bylo. Dzisiaj tez go cisnely tajemnicze interesy by isc na wies.
Tam go uraczono pomowieniami na temat Indianki.
Pod wplywem bredni publikowanych na stronie antybloga ktore mu ktos usluznie we wsi pokazal w internecie (czyzby pani Krysia?) Boleslaw wrocil do domu tak wzburzony, ze az zgubil gdzies czerwony plecak Indianki, ktory byl od Indianki wczesniej pozyczyl. Przyjechal z kolega na motorze. Bez pytania Indianki o zgode, wprowadzil obcego czlowieka do jej domu.
Prawie natychmiast obwiescil rozdraznionym, wzburzonym glosem, ze wyjezdza, bo sie na temat Indianki nasluchal strasznych rzeczy we wsi oraz naczytal w internecie.
Spakowany to chyba byl wczesniej, bo tylko wzial torbe i wyszedl. Wsiadly dwa dziadki na motor i pojechaly.
Przykre to, ale lepiej by sie cos takiego mialo stac gdy Indianka nadal jest na rancho, a nie gdzies daleko w Europie...
Az ciarki Indianke przeszly, gdy pomyslala sobie co by bylo gdyby porzucil zwierzeta Indianki w srodku zimy... :(((

Indianka

Dobra rada nie jest zla

Przybysze nigdy nie sluchaja dobrych rad Indianki dotyczacych odpowiedniego ubierania sie. Obojetne czy to jest beztroskie dziewcze osiemnastoletnie, czy nobliwy pan w podeszlym wieku - kazdy jeden z uporem maniaka lata po zimnym, wietrznym dworze z przymrozkiem lub mrozem z gola glowa, szyja i z nerami na wierzchu. Skutek? Przeziebienie i grypa, bo tym nieodpowiedzialnym wyskokom towarzysza takze wycieczki do zagrypionej, zawirusowanej wsi.
Tym razem padlo na Boleslawa. Szczesciem Indianka miala i dala mu swoj rutinoscorbin i cholinex. Ale co to da jak on zamiast polozyc sie i wygrzac lata po wsi by zalatwiac swoje interesy... Tylko sie doprawi :(
Oczywiscie poszedl z gola szyja. W takim ukladzie to on sie szybko nie wyleczy. Pora sformulowac regulamin farmy, ktory bedzie nakazywal przybyszom noszenie czapki i szalika oraz staranne, cieple ubieranie sie. Kazdy taki chory to jest ciezar dla Indianki. Indianka znow musi wziac swoje gospodarskie obowiazki na siebie zamiast porzadkowac papiery i sprawy przed wyjazdem :(

Zgaga

Jakby Zgaga nie byla taka wredna, zlosliwa, jadowita zdzira - to bym sie z nia dogadala i oba konie mialaby zaopiekowane i zadbane dzieki czemu moglaby spokojnie jezdzic na zawody i wygrywac forse.

Zatarte pily

O zgrozo, wyglada na to, ze obie pily spalinowe sa zepsute. Chyba obie zatarte. Jedna co wrocila z serwisu w styczniu na pewno. Linka nie wychodzi cala by odpalic silnik. Druga pila po wielu probach zakaszlala i tez nie dziala. W tej drugiej byc moze tylko swieca jest do wymiany.
Trzeba pilnie oddac do serwisu, bo nie ma czym pociac drzewa na kloce, a tu zima tuz tuz.
Na domiar zlego rower ma kapcia, wiec wszedzie trzeba chodzic pieszo.

środa, 22 października 2014

Straszny sen

Indianka dzis snila jak to do jej ogromnego we snie domu/budynku mieszczacego poza czescia mieszkalna dla ludzi takze magazyny i mini zoo, nagle wdarla sie lokalna trojka inspektorow weterynarii powiatowej bezwstydnie i bezceremonialnie myszkujaca po jej domu.
Przeszukiwali budynek tropiac zwierzeta Indianki. Liczyli je i robili zdjecia. Znalezli gesi i ku zgrozie Indianki szczenieta swiezo oszczenionej suczki. Indianka byla zaskoczona widokiem szczeniat. Nie wiedziala, ze suczka sie oszczenila na jednej z polek dlugiego magazynu. Zamarla gdy inspektorzy szczenieta znalezli. Obudzila sie przerazona.

wtorek, 21 października 2014

Ludzie bez twarzy

Odkad wszedl przepis o ochronie danych osobowych i wizerunku,
polska fotografia dokumentalna i obyczajowa bardzo ucierpiala.
Narodek przesadnie ukrywa swoje buzie, czesto bardzo ladne lub przystojne buzie, czy chociazby ciekawe lub zwyczajne twarze.
Powstaja foty dziwolagi z obcietymi glowami lub zamazanymi twarzami. Jakby ci ludzie zamiast glow - dupy na szyi nosili. :-) :-) :-)
Jest to doprawdy dziwactwo. Tym przyjemniej oglada sie przedwojenne lub powojenne fotografie z otwartymi twarzami czesto rozciagnietymi w szczerym usmiechu :-)

Cieplo w domu

Boleslaw pali w piecu. Cieplo. Masa wody ze strumienia nagrzana na piecu stoi. Stoja tez wiadra z zimna woda do mieszania z ta goraca.
Boleslaw sie myje w misce. Indianka wykapala sie wczoraj w kascie goracej wody i umyla wlosy zanim pojechala do Goldapii.
Dzisiaj musi odpoczac po wczorajszej wyprawie do tego granicznego miasta.
Przeszla wczoraj pieszo ok. 15 km, z czego 10km w deszczu z Kowal do Sokolek. Do samej Goldapii dotarla sprawnie i szybko samochodem podwieziona pod sama komende (to trzecia komenda w regionie ktora odwiedzila Indianka:-) ) natomiast nocny powrot zapowiadal sie hardcorowo, ale ciezarowa zgarnela ja za Goldapia i podrzucila do Kowal, takze nie musiala isc z buta 35km, lecz duzo mniej.
Niestety z Kowal nikly ruch i trzeba bylo dreptac na wlasnych konczynach az na rancho.
Za to w domku czekalo ja ciepelko i racuszki :-)

Goldapia wieczorowa pora...






Indianka

poniedziałek, 20 października 2014

Obejrzyj film „Ełk (Official Video), muzyka: DRIFT - Nasze miasto feat.Marcin Miller feat. Piotr Karpienia” w YouTube

https://www.youtube.com/watch?v=3u2HGi2ZhA4&feature=youtube_gdata_player





Indianka

Obejrzyj film „Ełk z lotu DRONA” w YouTube

https://www.youtube.com/watch?v=h4y8v5ysgQE&feature=youtube_gdata_player





Indianka

sobota, 18 października 2014

Mazury Garbate inaczej kraina EGO czyli Elk, Goldap, Olecko :-)

Kilka slow o moim regionie :-) Mazury Garbate to najpiekniejsza, najczystsza i najdziksza czesc Mazur nie skalana butem turysty. Region wyroznia bogata rzezba terenu oraz fauna i flora. Teren pagorkowaty, poprzecinany licznymi rzeczkami i strumykami. Poprzetykany dzikimi, rybnymi jeziorkami, duzymi, zeglownymi jeziorami, setkami naturalnych stawow i oczek wodnych.
Najwyzsza gora ma ponad 300 metrow wysokosci.

Tutaj zobaczysz jastrzebie, kormorany, czaple, dzikie gesi, oczywiscie setki bocianow oraz tysiace innych gatunkow ptakow, a takze zajace, lisy, dziki, sarny, jelenie, losie, a nawet zubry i wilki. Ekolodzy wypuscili tez rysie :-) :-) :-)

Teren typowo rolniczy. Mleczna kraina. Wielkie i srednie stada bydla mlecznego i miesnego. Dziesiatki drobnych wioseczek ukrytych wsrod wzgorz i lasow.

Architektura naturalna, popruska, kamienno-ceglana, kryta dachowka recznie wyrabiana. Domy zdrowe, oddychaja. W upalne lata utrzymuja wewnatrz naturalny przyjemny chlod.

Ludnosc mieszana, naplywowa, osiedlona po II Wojnie Swiatowej.
Mowi z uroczym, spiewnym akcentem.

Pomiedzy wioskami liczne polne drogi, takze zwirowe, rzadko brukowe, jeszcze rzadziej asfaltowe. Ruch na tych drogach nikly, czyni je naturalnymi, bezpiecznymi, idealnymi do rajdow konnych trasami.
Do tego Ja dysponuje 11 hektarami prywatnego raju doskonalego do naturalnego, urozmaiconego, ciekawego treningu koni :-)

Poszukuje dzielnych towarzyszy do smialych eskapad po cudownej
okolicy :-) Mile widziane osoby potrafiace fachowo ulozyc konie do jazdy wierzchem i w zaprzegu lub posiadajace ulozone konie i chetne by sie nimi dzielic ze mna :-)

Interesuje mnie szkolenie koni pod katem klasycznie ujezdzeniowym czyli prawdziwa szkola jazdy, oraz pod katem zaprzegowym i rajdowym :-)  Skoki mnie nie kreca, ale konie mam skoczne, wiec mozna je w tym kierunku takze rozwijac :-)

Zapraszam i pozdrawiam :-)

Indianka :-)
RanchoRomantica@vp.pl
607507811






Cieplutko

Po gruntownym udroznianiu i czyszczeniu kanalow komina dalo sie napalic w piecu i zagrzac wode do mycia, zmywania i prania. W domu zrobilo sie cieplej. Komin rozgrzal sie i osuszyl.

Boleslaw

Na rancho przybyl Boleslaw. Boleslaw to przyzwoity czlowiek. Do tego wolny jest od nalogu pijanstwa i nie pali. Lubi zwierzeta. Bedzie mieszkal na rancho w zamian za troskliwa opieke nad zwierzatkami Indianki. Indianka wdraza go w farmerskie obowiazki. Boleslaw jest pozytywna postacia. To dobry czlowiek. Wykazuje sie duzym zaangazowaniem i zainteresowaniem sprawami gospodarstwa. Indianka czuje, ze zadba o jej zwierzeta nalezycie.
Bedzie mogla wyjechac do pracy by zarobic na splate haraczy dla KRUS, zakladow energetycznych, banku i innych pomniejszych, by zarobic na remont domu i siedliska, na zakup traktora i maszyn rolnych a takze na nowe zwierzeta hodowlane.
Moze w szerokim swiecie spotka bratnia dusze i szczesliwie sie zakocha? :-)

środa, 15 października 2014

Regeneracja sil

Dzisiaj Indianka musi zregenerowac swoje sily. Wyprawa do Wegorzewa jednak ja zmeczyla. Dzis musi odpoczac i zajac sie zwierzyna. Jest glodna. Jakis pozywny posilek trzeba wyczarowac.

Wycieczka do Wegorzewa :)))

   


Indianka na dlugo zapamieta te wczorajsza wycieczke wbrew swojej woli.
Nie lubi byc do niczego zmuszana wbrew sobie. Prawo jest kulawe ze dopuszcza takie rzeczy. Jednak ci ludzie obeszli sie z Indianka po ludzku i bardzo kulturalnie, wiec nie bylo to traumatyczne przezycie.

Na szczescie nie bylo to koszmarne przezycie jakim byl brutalny napad na nia w Bystrym. Badanie nie bylo drastyczne, a przyjemne. Nie byla katowana, ani nie zostala uwieziona czego sie obawiala. Wszystko poszlo sprawnie i bezbolesnie.

Takze powrot z oddalonego o 80km Wegorzewa byl spoko. Pogawedki z kierowcami bardzo sympatyczne i ciekawe. Spotkala tez znajomego hotelarza ktorego kilka lat nie widziala.

Jechala kolejno z konserwatorem kopiarek, budowlancem, wikarym, "pruszkowskim mafiozo", geodeta, hotelarzem.
Wszyscy byli bardzo mili, a "mafiozo" za 1 grosz podwiozl Indianke 5km dalej niz jechal ;)))

Na fotkach: szpital w Wegorzewie, plebania w Wydminach, jezioro w Dunajku.

Indianka

wtorek, 14 października 2014

Kareta do Wegorzewa :-) :-) :-)

Dzis z samego ranca duza fura zajechala po Indianke :-) :-) :-)
Indiance z glowy wylecial termin przymusowego badania, tym bardziej ze nie znala wyniku posiedzenia sadu ktory mial debatowac nad jej zazaleniem na przymusowe doprowadzenie na badanie psychiatryczno-psychologiczne majece ustalic m.in. czy byla poczytalna w chwili "dokonania czynow'' polegajacych na rzekomym naruszeniu nietykalnosci policjantek ktore Indianke poturbowaly rok temu, gdy pojechala zabrac swojego pieska ze schroniska w Bystrym kolo Gizycka.

Fura duza, okratowana. Przybyl dzielnicowy z Kowal Oleckich z drugim policjantem. Indianka byla zaskoczona ich widokiem, gdyz mniemala iz pani sedzia przystala na jej prosbe o niezmuszaniu jej wolnej duszy do takich upokarzajacych katuszy. :-)

W sobote Indianka nie miala mozliwosci sprawdzic poczty od adwokatki ktora pytala o wynik posiedzenia sadu. Swietliczanka z Sokolek wziela znienacka urlop i zamknela dostep do komputerow i internetu w sobote.

Dopiero dzis u niezwykle uprzejmego i nieziemsko cierpliwego pana psychiatry w szpitalu w Wegorzewie odczytala swoja poczte.
Pan psychiatra pozwolil Indiance naladowac tablety i komorki, a pani psycholog poczestowala zielona herbata i jablkami, bo Indianka na czczo pojechala do Wegorzewa. Komisja skladajaca sie z roslego pana psychiatry i dwoch drobnych kobietek w tym jednej pani psychiatry i drugiej pani psycholog byla bardzo mila dla Indianki.

Nie bylo zadnego zlego traktowania pradem czy krepowania w kaftan bezpieczenstwa co Indianka widziala na filmach grozy.

U pana psychiatry wygadala sie do syta na temat krzywdy jaka jej i jej zwierzetom wyrzadzono i probowano wyrzadzic.

U pani psycholog pobawila sie rysunkami, puzlami, klockami oraz posegregowala karteczki z twierdzeniami z ktorymi sie zgadzala lub nie. Byly tez pytania i quiz o swiecie, np. ''Kto to Maria Sklodowska Curie i co wynalazla", test matematyczny, oraz test typu definicje pojec, test skojarzen itp. W tescie matematycznym musiala w pamieci obliczac ulamki i procenty czego nigdy nie musiala robic wczesniej, ale sobie z wiekszoscia zadan poradzila, a z coraz bardziej rozbudowanymi zadaniami opisowymi juz nie chcialo jej sie zmagac, wiec sobie je odpuscila. Indianka bez kawalka miecha ma slaba koncentracje, a pani psycholog miala tylko jablka :-) Matematyki nigdy nie lubila, ale gdy zdawala egzaminy do szkoly sredniej i na studiach - nauczyla sie wszystkiego co kazali i nawet polubila to. Obecnie wiedza ta nie jest jej do niczego potrzebna, wiec sobie nie lubi zaprzatac nia glowki :-)

Wszystko to trwalo kilka godzin, wiec policjanci z Olecka nie czekali na Indianke, ale udalo jej sie dosc sprawnie i szybko wrocic stopem do domu :-)

Wyniki badan pozna dopiero, gdy komisja przekaze opinie sadowi... :-)
Pani psycholog powiedziala, ze Indianka za duzo twierdzen odrzucila jako nieprzystajace do tego co ona Indianka mysli i sadzi, ale Indianka tak nie uwaza. Starala sie odpowiadac rzetelnie na pytania i twierdzenia zawarte na karteczkach, a gdy miala watpliwosc co do odniesienia sie danego twierdzenia to wtedy dopytywala o to.

Poza tym wiele pytan bylo ulomnych nie obejmujacych zlozonosci zycia realnego. Np. byly pojedyncze pytania o towarzystwo i samotnosc.
Pytania zbyt jednostronne. Np. czy Indianka dobrze sie czuje w tlumie, czy lubi towarzystwo, czy lubi imprezy, czy lubi samotnosc, itp.
Otoz Indianka zarowno dobrze jak ryba w wodzie czuje sie w tlumie, nie przeszkadza jej towarzystwo, ale nie da sie za nie pokroic, ceni sobie spokojna i wolna swa samotnosc, ale najszczesliwsza bylaby majac u swego boku bratnia dusze ktorej nigdy nie spotkala... :-)




niedziela, 12 października 2014

Zabiegi pielegnacyjne koni

Indianka zabrala sie za intensywne glaskanie szczota swoich koni.
Rowniez zaatakowala grzywy i ogony. Ze szczegolnym namaszczeniem szczotkowala nogi klaczek, aby przyzwyczaic je do kontaktu z kowalem. Probowala tez podniesc noge Dakoty. Dzis klacz niespokojna. Ma ruje i momentami bryka. Dala jej wiec spokoj, ale do konca pazdziernika ma zamiar nauczyc wszydtkie kobylki podawania kopyt do czyszczenia i strugania.

Dzis klacze grzeczne. Po pol dnia na zmiane chodzily na wybieg. Poki nie ma pastucha na baterie tak trzeba kombinowac. I tak jeszcze kilka slupow jest do wkopania. Potem trzeba bedzie pomyslec o zerdziach poprzecznych.

Pomoc do opieki nad zwierzetami


Wynajme spartanski dom na przepieknych Mazurach Garbatych w zamian za opieke nad garstka moich slicznych i sympatycznych zwierzat. :) Oswietlenie domu w dzien naturalne, a noca lampa naftowa, latarkami, swiecami, lampkami solarnymi. Woda w rzece i strumieniu. Nabiera sie wiadrem. Ogrzewanie piecowe. Dwa razy do roku lub w razie potrzeby czyscic komin. Nie wolno palic w piecach plastiku bo zapycha komin. Internet gratis we wsi obok w tym darmowy dostep do komputerow oraz wifi. Oferta na minimum pol roku do dwoch lat lub dluzej.

Do opieki sa 4 klacze, kilka koz, kilkanascie owiec, ok. 30 kur.
W sezonie pastwiskowym pasa sie same na 11 hektarach pastwisk, same pija wode z naturalnego wodopoju.
Trzeba pilnowac pastuch by nie byl przerwany przez dziki i latac w razie potrzeby. Bedzie nowy elektryzator bateryjny.

Zima zwierzeta kopytne rano wypuscic do wodopoju, udostepnic siano do skubania na podworku, przescielic sciolke w boxach, doscielic czysta slome w razie potrzeby, nalozyc siana w boxach na noc. Wieczorem zamknac zwierzeta w stajniach. 
Dac garsc zboza na leb.

Kurom zapewnic staly dostep do czystej wody. Podawac zboze i odpadki kuchenne, a wiosna, latem i jesienia wypasac na lakach. Jaja gratis dla karmiacego! :)))

Kozy wydoic dwa razy dziennie rano i wieczorem. Napoic koty. Pozostale mleko
gratis dla dojacego! :))) Mozna wyrabiac jogurty i sery dla siebie i miec darmo super zdrowy, swiezy, naturalny produkt. :)

Mozliwosc zalozenia ogrodu i czerpania z niego warzyw i owocow za darmo. :) Narzedzia ogrodnicze na miejscu. Na rancho woda z rzeki, strumienia, masa wartosciowego nawozu konskiego idealnego do uzyzniania ziemi pod warzywa. :) Drewno opalowe na rancho. Sciete drzewa wymagaja pociecia na kawalki.

oferty z CV i listem motywacyjnym na:
RanchoRomantica@vp.pl
607507811

Indianka

sobota, 11 października 2014

Konserwacja stajni

Indianka zastanawia sie czy rozbierac czy ratowac jedna ze stajen. Byl majster i powiedzial, ze da sie uratowac, lecz trzeba by ja gruntownie przebudowac. To nie robota na zime, poza tym jest Indiance potrzebny ten budynek zima. Postanowila, ze zalata i wzmocni co sie da. Wiosna zdejmie dachowki i dach. Obnizy budynek. Zrobi nowy, lekki dach nizej, tuz nad boxami. Wtedy budynek wytrzyma napor dachu. Obecny dach jest za ciezki i rozjezdza sciany. Straci przestronny strych, ale uratuje boxy na parterze.
Zrobi tu owczarnie i koziarnie, a konie przeniesie do drugiej stajni, ktora jest w lepszym stanie.

Bielenie scian w stajni

Rebeliantki wrocily

O swicie, o 5.oo rano wrocily wyhasane rebeliantki. Same grzecznie przy blasku ksiezyca podeszly pod stajnie. Indianka z wdziecznosci, ze nie bedzie musiala po nie isc i marnowac pol dnia na ich sprowadzanie na rancho wrzucila im ziarno i jabluszka do wysterylizowanego wapnem zloba. Poglaskala pieszczotliwie pokorne pyski, podrapala konskie szyje i poszla spac.

Nie bedzie mogla wyjechac. Byle laik nie da sobie z nimi rady. Takze trener pozbawiony empatii i umiejetnosci konskiego myslenia nie da rady ich znalezc, nad nimi zapanowac i sprowadzic je z ucieczki.

Indianka musi kupic im nowy, bateryjny elektryzator i osaczyc klacze na wybiegu pod stajnia. Bedzie trudno je w nim utrzymac, gdyz pokochaly cala swa konska dusza i uwielbiaja dalekie eskapady po okolicy podczas ktorych moga sie na maksa wybiegac i poczuc niczym nie skrepowana wolnosc.
Nie ma jak szalony galop na poteznych, pagorkowatych terenach.

Dwie klacze sciagnely sobie kantary. Jutro znow bedzie gimnastyka by je im zalozyc. Poki co trojka zamknieta w stajni, a Denver chodzi pod stajnia.

Dziki u Wasa

Gdy Indianka wracala wieczorem do domu, pola Wasa az chrzescily pod ryjami i racicami wielkiego stada dzikow. Zarowno sciernisko po kukurydzy, jak i samo pole kukurydzy jeszcze nie skoszonej. Dziki tam maja wyzerke.
Kwiczaly i chrumkaly az dudnilo. Ciekawe czy Was na dziki wezwie policje? No przeciez laza regularnie po jego polach i niszcza mu uprawy. Pole kukurydzy ma otoczone pastuchem z silnym pradem, ale dziki i tak mu tam wlaza i zra kukurydze :))) Ciekawe, czy kolo lowieckie podzieli sie z gospodarzem dziczyzna wypasiona na jego kukurydzy? Powinno byc cos takiego jak dzikowe. Zwrot kosztow wypasu dzikow na uprawach rolnych w postaci wspanialej, wedzonej szynki :-)